czwartek, 14 stycznia 2016

Podryw na banana


               


- Ej Granger! Lubisz banany?– zapytał Draco, który wszedł do dormitorium. W końcu postanowił zagadać do Hermiony. Już dawno zaczęła go intrygować. Uwielbiał ich ,,niewinne'' kłótnie. Wkurzona Granger przyprawiała go o zawrót głowy.
- Tak. A co ci do tego!?– warknęła i wróciła do lektury książki, jakiegoś mugolskiego autora.
- Wiesz, że wywołują hormony szczęścia?- drążył dalej.
- Wow. Gratuluję inteligencji, tleniona fretko! Czego ode mnie chcesz?!– wykrzyczała na cały Hogwart. Nie wiedziała, co przebrzydły Ślizgon kombinuje. Wstała z fotela, podeszła do niego i założyła ręce.
- Jesteś moim bananem… - powiedział i zamknął jej otwarte ze zdziwienia usta, pocałunkiem.


/*/*/*

Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z drabble'm :)
Historia na faktach autentycznych xd 
Inspiracją do napisania tego, była ciotunia K. z którą siedzę w ławce oraz wujaszek K. :)
Po prostu kocham te ich rozmowy na matmie i fizyce :D <3 <3 <3
Banany rządzą!

Pozdrawiam ^^


Druella Malfoy 

piątek, 8 stycznia 2016

Liebster Award

Hejka! Do Liebster Award nominowała mnie Beca z bloga http://szukam-milosci.blogspot.com/
Bardzo dziękuję za nominację ^^

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywane od innego bloggera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej ilości obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz jedenaście osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował"



Odpowiedzi na zadane pytania:


1.Jaka była by twoja reakcja gdybyś dostała list z Hogwartu?

Wyleciałabym z domu i tańczyłabym na ulicy taniec zwycięstwa xd

2. Określ swoje trzy cechy charakteru.

Ambicja, spryt, inteligencja.

3.Co najbardziej lubisz w sobie?

Sposób w jaki dążę do celu.

4.Laptop czy tablet?

Laptopa nie mam, ale chcę zakupić w najbliższym czasie. Na tą chwilę tablet.

5.Jaka jest twoja ulubiona piosenka?

Dużo tego jest :) Na obecną chwilę Sarsa - Zapomnij Mi.

6.Jaką najgłupszą rzeczy zrobiłaś w życiu?

Na otrzęsinach poprosiłam o dokładkę makaronu z kakao, kwaskiem cytrynowym, śliną i Merlin wie z czym jeszcze xd

7.Od kiedy piszesz? 

Tego bloga założyłam 23 grudnia 2015, a pierwszy post pojawił się 28 grudnia. Piszę opowiadania od wakacji, ale o tych ,,blogaskach'' lepiej zapomnieć xd 



8.Jaka jest twoja ulubiona postać z Harry'ego Pottera?

Zdecydowanie Draco. Uwielbiam go za wszystko, jednak najbardziej za nutę tajemniczości. 

9.Gdybyś miała możliwość ożywienia jednej z postaci z Harry'ego Pottera, kogo byś wybrał?

To trudne pytanie. I to bardzo. Myślę, że ożywiłabym Snape'a.

10.Jaką masz tradycje świąteczną?

Zawsze piekę i dekoruję ciasteczka cynamonowe. Są przepyszne!

11.Choinka żywa czy sztuczna?

Sztuczna


Nominacje

1. Selena Feltson z bloga http://accio-love-dramione.blogspot.com/
4. Księżniczka Półkrwi z bloga http://kochasiezanic-dramione.blogspot.com/


Pytania do was


1. Zakon Feniksa czy Śmierciożercy?
2. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
 3. Od ilu lat jesteś Potterhead? 
4. Czy należysz jeszcze do jakiś fandomów? 
5. Jaki jest Twój ulubiony dom w Hogwarcie? 
6. Jaka jest Twoja największa wada?
7. Jakie jest według Ciebie najładniejsze imię męskie? 
8. Jakie są Twoje ulubione bajki z dzieciństwa? 
9. Jaki jest Twój ulubiony członek Gwardii Dumbledora? 
10. Chciałabyś nauczyć się grać na jakimś instrumencie? 
11. Harry Potter i Książę Półkrwi czy Harry Potter i Zakon Feniksa?




wtorek, 5 stycznia 2016

Rozdział 2


podgląd gifa


Hermiona i Ron niecierpliwie czekali pod skrzydłem szpitalnym. Atmosfera między nimi była bardzo gęsta. Weasley był na nią bardzo obrażony. Nie widział przede wszystkim swojej winy. Granger z kolei nie myślała o nim. Martwiła się teraz jedynie o Harry'ego. Miała dziwne przeczucie, że jego nagłe zasłabnięcie jest związane z wakacjami. Przecież znikał na całe dnie. Mijały minuty. Gryfoni  nie wiedzieli co mają ze sobą zrobić. Nie dostawali żadnych znaków od pani Pomfrey. Nagle zza ściany pojawiła się Luna.

- Coś poważnego stało się Harry'emu? -zapytała Krukona. Ku zadowoleniu Hermiony ona również została Prefekt Naczelną. Pomimo odmienności dziewczyny Gryfonka darzyła ją sympatią. Może i ubierała się dziwacznie, nazywano ją Pomyluna, ale była bardzo miłą i życzliwą osóbką.

- Nic nie wiemy -odparła Hermiona. Ron nagle przewrócił oczyma. Nienawidził Luny jak nikt inny w Hogwarcie.

- Ach. Hermiono, profesor McGonagall prosiła Prefektów Naczelnych na spotkanie w jej gabinecie za pięć minut- rzekła dziewczyna i odeszła.

- Ron, daj mi znać jeśli coś będzie wiadomo- rzuciła do Gryfona i pobiegła za blondynką.

/*/*/*

- Mały Potter się przewrócił -śmiała się Parkinson. Właśnie skończyła jeść. Razem z Astorią Greengras wyruszyły w stronę Pokoju Wspólnego Ślizgonów.

- Widziałaś jak ta szlama Granger popędziła do niego? -zapytała Greengrass.

Dziewczyna zawsze podkochiwała się w Wybrańcu. Jako jedyna Ślizgonka nie kochała się w młodym Malfoy'u. Jeżeli chodziło o Chłopca-Który-Przeżył, czuła do niego nie tylko głupie zauroczenie. Była w nim szczerze zakochana. Nie mogła się jednak do tego przyznać. Bardzo martwiła się teraz o Pottera, lecz nie mogła się jakkolwiek zdradzić. Gdy Hermiona podbiegła do niego, coś ukuło ją w ślizgońskie serce. Była to zazdrość.

- Nowa para w Hogwarcie się szykuje. Tylko ciekawe co z rudym łasicem -zaśmiała się Pansy. Skręciły do Pokoju Wspólnego i poszły do swojego dormitorium, aby się rozpakować.

/*/*/*

Gdy Lovegood i Granger były już pod gabinetem McGonagall, stali już tam Draco Malfoy i Ernie Macmillan. Dziewczyny podeszły bliżej. Hermiona oparła się o ścianę. Wiedziała, że zaraz Ślizgon zacznie się z nią kłócić, ale starała się odpędzić od siebie ten fakt. Mijały minuty, a Malfoy był cicho. Dziewczyna jednak nie wiedziała co teraz działo się w jego głowie. Krążyły tam tysiące myśli. Przecież on, syn Lucjusza powinien wiedzieć o takich rzeczach. Teraz, gdy było już po wojnie, postanowił pobawić się trochę w tej szkole. Nie musiał myśleć tylko o służeniu Czarnemu Panu. Mógł żyć swobodnie. W ciągu kilku minut wszystkie plany poszły na marne. Nieświadomie zaczął kombinować jak zdjąć ojca z tego stanowiska. Był bardzo wściekły, jednak zachował grobową minę. Jego przemyślenia przerwała McGonagall, która jednym gestem zaprosiła całą czwórkę do gabinetu.

- Moi drodzy. Nasze spotkanie nie będzie długie, ponieważ muszę jeszcze odwiedzić pana Pottera- rzekła kobieta, po czym usiadła na wielkim fotelu. Prefekci postąpili tak samo.

- Oprócz tego, o czym wspominał pan Lucjusz, na pewno wiecie, że dostaniecie własne dormitorium. Chciałabym abyście ogłosili wszystkim o imprezie Halloween'owej organizowanej przez panią Narcyzę. Pomożecie jej również w przygotowaniach - powiedziała profesorka.

 Draco udawał, że się przesłyszał. Ledwo jego matka została nauczycielką, a już organizuje imprezę. Jego wściekłość sięgała zenitu. Profesorka opowiedziała pokrótce o zasadach. Następnie wszyscy wyszli z jej gabinetu i udali się za kobietą. Po kilku minutach drogi stanęli przed obrazem, na którym jakiś przystojny młodzieniec siedział na fotelu i czytał książkę. Gdy ujrzał grupkę popatrzył się na nią.

- Słone paluszki -powiedziała Minerwa, a obraz się przesunął- Muszę już iść. Rozgośćcie się.

Prefekci Naczelni weszli do Pokoju Wspólnego. Pierwsze co rzuciło im się w oczy to ogień, który wesoło tańczył w kominku. Nad nim wisiały flagi, w kolorach domów. Pokój był bardzo przytulny. Dominował tutaj brąz. Przy kominku stała duża, czerwona kanapa, a obok stały dwa żółte fotele. Hermiona pragnęła rzucić się na któryś z nich i poczytać jakąś książkę, lecz na razie się wstrzymała. Obok jednej ze ścian stała biblioteczka. Na oknach wisiały kremowe zasłony. Stało tam również biurko. Na ścianach powieszono prawdziwe dzieła sztuki. W większości były to arcydzieła o tematyce pór roku. Całej czwórce salon przypadł do gustu. Następnie każde z nich udało się do własnych sypialni. Granger szła przez chwilę korytarzem. Stanęła przed brązowymi drziwami, na których wisiała plakietka ,,Hermiona Granger''. Gdy otworzyła je, zabrakło jej oddechu. Jej pokój był o kolorze niebieskim - jej ulubionej barwie. Na środku prostokątnego pokoju stało spore łóżko. Pościel była biała, a akcentowały ją granatowe poduszki. Obok okna stało biurko z jasnego drewna. Dopełnieniem było krzesło z białą poduszką. Jej pokój nie mógł nie posiadać biblioteczki. Dziewczyna podeszła do niej i obejrzała wzrokiem woluminy. Jej wzrok napotkał wiele ciekawych lektur. Usiadła na białym fotelu obok regału i nadal oglądała pokój. Miała tam jeszcze komodę, szafę i lampkę nocną. Uroku temu pokojowi dodawały obrazy. Wszystkie z nich nie były ruchome. Przedstawiały zimę, którą Hermiona kochała. Wstała i otworzyła drzwi znajdujące się obok komody. Kryła się tam łazienka. Mieściła w sobie wannę z wbudowanym prysznicem, toaletę oraz rozbudowany blat z dwiema umywalkami. Wisiało tam również wielkie lustro. Wszystko było zachowane w białej kolorystyce. Gryfonka zabrała się za rozpakowywanie walizek. 

/*/*/*

- Panie Weasley, może pan wejść tylko na pięć minut-powiedziała pani Pomfrey, zapraszając Rona do skrzydła szpitalnego. Chłopak ruszył szybkim krokiem. Nie musiał długo szukać przyjaciela. Oprócz niego, nie było tam nikogo. Podbiegł do niego prędko. Usiadł na taborecie obok jego łóżka.

- Harry, wszystko w porządku? - zapytał zmartwiony.

-T-t-t-ak...- odpowiedział z trudem Potter. Ronald zauważył, że mówienie sprawia mu ogromną trudność, więc zaprzestał pytaniom. Chwilę później do skrzydła przyszła McGonagall.

- Co stało się panu Potter'owi? -zapytała. Rudy Gryfon zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie.

- Przemęczenie Minerwo. Za mało spał. Organizm nie wytrzymał tak dużej presji. Musi to zostać przez około tydzień -odparła pani Pomfrey. McGonagall pokręciła nerwowo głową i podeszła do chłopców.

- Ron, musisz już chyba iść. Harry musi wypoczywać- rzekła do chłopaka. Ten z niechęcią wyszedł z pomieszczenia, machając Potter'owi na pożegnanie. Zniesmaczony poszedł do Pokoju Wspólnego Gryffindoru.

/*/*/*
Hermiona rozpakowała się. Rzuciła odpowiednie zaklęcia na swoje dormitorium. Była 22 gdy przypomniała sobie o Harry'm. Chciała koniecznie go odwiedzić . Wybiegła niczym petarda z dormitorium, ku śmiechowi Ernie'go, siedzącego w Pokoju Wspólnym. Kilka metrów dalej wpadła na Rona.

- Harry się obudził- burknął chłopak i minął ją. Dziewczyna zignorowała go i popędziła w stronę skrzydła. Niestety zza korytarz wyłonił się profesor Snape.

- A panna Granger czego tu szuka? -zapytał z odrobiną drwiny w głosie. Hermiona miała ochotę go poszczuć szamponem. Jak mógł jej teraz przeszkodzić?!

- Muszę pilnie udać się do skrzydła szpitalnego...- powiedziała zasapana, na co Severus się roześmiał.

- Nie sądzi pani, że jest już za późno? Radziłbym pouczyć się na obronę przed czarną magią... O ile się nie mylę to pierwsza lekcja jutro... -powiedział, po czym złapał dziewczynę za rękę i odprowadził ją pod dormitorium. Hermiona była bardzo wkurzona. Miała również niewesołą minę.

- I minus pięć punktów dla Gryffindoru za bieganie po korytarzu...- puścił jej ramię i odszedł. Zła burknęła hasło i weszła do dormitorium. Na fotelu przed kominkiem siedział Malfoy, który pił bursztynowy płyn. Dziewczyna przemknęła się cichutko do swojego pokoju. Zrezygnowała z długiej, relaksacyjnej kąpieli. Wzięła błyskawiczny prysznic, umyła zęby, założyła swoją kremową, satynową piżamkę i ułożyła się wygodnie w łóżku. Długo nie mogła zasnąć.


/*/*/*

Pokój państwa Malfoy'ów znacznie przypominał ich dom. Ściany były pokryte zieloną farbą. W centrum stało ogromne łóżko. Szafki i półki uginały się od bibelotów Narcyzy. Na ścianach wisiało wiele arcydzieł. . Meble były wykonane z ciemnego drewna. Zasłony na oknach były ciemnozielone. Obok sypialni znajdowała się łazienka, salon, gabinet Lucjusza oraz gabinet jego żony. Narcyza usiadła na łóżku, opierając się o nagłówek. Chwyciła za książkę. Była niezwykle podekscytowana. Zawsze chciała uczyć w Hogwarcie. Nie mogła się doczekać jutrzejszej lekcji z szóstym rokiem. Chciała poznać tą Granger, którą świat czarodziei tak bardzo chwalił. W tej samej chwili do sypialni wszedł Lucjusz.

- Witaj kochanie!- przywitał się z małżonką i pocałował ją w policzek - Co czytasz?

- Podręcznik do OPCM dla klas szóstych -uśmiechnęła się -Chcę się porządnie przygotować.

- Zawsze perfekcyjna w każdym detalu -odparł i usiadł obok Narcyzy.

- Martwię się, że Severus będzie miał mi to za złe -zwierzyła się kobieta. Ta sprawa bardzo ją gnębiła.

- Narcyzo, proszę nie zadręczaj się. Severus to nasz dobry przyjaciel. Ja jestem dyrektorem i dopóki nim będę, to ty kochanie będziesz miała to stanowisko- rzekł po czym skierował się do łazienki. Kobieta odłożyła książkę i zatopiła się w głębokim śnie. Dwa kwadranse później, Lucjusz leżał już obok niej. Pogłaskał ją delikatnie po policzku i również zasnął.

/*/*/*

Hermiona obudziła się o 4.30 nad ranem. Przekręcała się z boku na bok. Po półgodzinnej męce wstała. Półprzytomna poszła do łazienki. Wzięła kąpiel, z której wczoraj zrezygnowała. Następnie założyła czarne jeansy, szary top i białe trampki. Włosy upięła w kucyk i zrobiła bardzo delikatny makijaż. Bezbarwna, ochronna pomadka, tusz do rzęs i puder to jej ulubiony zestaw. Była 5.30. Granger ułożyła sobie plan na najbliższe dni. Za poleceniem Snape'a, rzuciła okiem na dzisiejszy temat z OPCM. Powtórka z zaklęć niewybaczalnych.

- Prościzna...- mruknęła sama do siebie. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Na odwiedziny Harry'ego było za wcześnie. Do śniadania dwie i pół godziny. W końcu chwyciła za ,,Historię Hogwartu''. Poszła z nią do Pokoju Wspólnego i zasiadła przed kominkiem. Jednym ruchem różdżki sprawiła, że ogień zaczął wesoło tańczyć. Zatopiła się w lekturze.

/*/*/*

On również nie mógł spać. Dręczyły go miliony myśli. Okropnie zawiódł się na swoich rodzicach. Wiedział doskonale, że szanowali go i nie mieli przed nim wielkich tajemnic. Zaufanie, które budowali przez lata, runęło w kilka minut. Postanowił sobie, że po dzisiejszych zajęciach uda się do rodziców. Przecież prędzej czy później muszą przeprowadzić tą trudną rozmowę. Bał się jednak, że nie opanuje wściekłości na nich. Dziękował sobie w duchu, że posiadał umiejętność ukrywania emocji.

/*/*/*

O 7.30 Hermiona udała się do Pokoju Wspólnego Gryfonów. Poczekała tam chwilę na Ginny. Musiała przyznać, że pokój niewiele się zmienił. Ten sam wystrój, ta sama atmosfera. Młoda Weasley'ówna wyszła ze swojego dormitorium. Dziewczyny przywitały się ze sobą i udały się do Wielkiej Sali na śniadanie. Sala była prawie pusta. Tylko kilku Puchonów siedziało już przy stole. Gryfonki zajęły miejsca.
- Po Obronie Przed Czarną Magią mam półgodzinną przerwę. Chyba pójdę do Harry'ego... -myślała głośno Hermiona, smarując tosta dżemem truskawkowym. Nie usłyszała niczego w odpowiedzi. Postanowiła nie drążyć tego tematu. Widocznie Wiewiórka unikała go jak ognia.

- Jestem ciekawa lekcji z Narcyzą -Hermiona zmieniła temat. Udało jej się przykuć uwagę rudowłosej.

- Ja też. Mogę jedynie wywnioskować, że będzie źle. Przecież to była śmierciożerczyni... -rzekła nakładając jajecznicę na talerz. Panna Granger jedynie pokiwała głową. W tej samej chwili państwo Malfoy wkroczyli do Wielkiej Sali. Witali się z każdym uczniem. Nie ominęli także dwóch Gryfonek. Zasiedli przy stole nauczycieli i zaczęli jeść z uśmiechami na twarzy. Kilka minut później przyszedł również Ron. Usiadł możliwie jak najdalej Hermiony i Ginny. Gdy Miona skończyła jeść, nie udała się od razu pod klasę OPCM. Podeszła do Rona i zapytała:

- Ron, co u Harry'ego?

- Jest ok. Musi wypoczywać -powiedział chłopak nie odrywając wzroku od jedzenia. Oburzona jego obojętnością poszła szybkim krokiem w stronę klasy. Gdy wyłoniła się zza korytarza, od razu zauważyli ją Draco i Zabini.

- Patrz, Granger się wlecze -mruknął Diabeł. Smok nawet nie zareagował. Był nadal bardzo wkurzony.
- No stary! Pociśnij jej- nalegał Blaise.

- Nie mam ochoty -burknął i odwrócił wzrok w inną stronę.

Gdy Hermiona stanęła w miarę blisko sali, ale daleko od Ślizgonów. Z minuty na minutę przybywało coraz więcej uczniów. Na końcu pojawiła się uśmiechnięta Narcyza. Zaprosiła gestem uczniów do klasy. Kiedy sama do niej weszła położyła plik książek na biurku i przedstawiła się pokrótce. Granger zajęła ławkę z Neville'm.

- Dzisiaj mała powtórka z zaklęć niewybaczalnych. Jestem pewna, że je znacie. Niech na przykład... -rozejrzała się po klasie- Hermiona je wymieni. Dziewczyna zaskoczyła się. Wymieniła je bezbłędnie, wzdrygając się nieznacznie przy każdym.

- Trzy punkty dla Gryffindoru! -uśmiechnęła się promiennie- Kontynuujmy.

Draco z niechęcią słuchał matki. Na samą myśl o tym, że będzie musiał uczęszczać na te zajęcia robiło mu się niedobrze. Narcyza bardzo ciekawie prowadziła lekcje. Miona również była mile zaskoczona. Zgarnęła już 20 punktów dla swojego domu. Gdy dzwonek oznajmił koniec tej lekcji, Granger zgarnęła książkę i notatki pod pachę i chciała wyjść, lecz przyjemny głos Narcyzy ją zatrzymał.

podgląd gifa
- Hermiono, mogłabyś poświęcić mi minutkę?- zapytała. Dziewczyna nie zaprzeczyła. Całą sytuację widział Draco. Prychnął tylko i wyparował z klasy. Kiedy wszyscy wyszli, a pani Malfoy wyczyściła tablicę, odwróciła się do Gryfonki.

- Hermiono, jesteś bardzo wyjątkową uczennicą. Jesteś bardzo bystra i inteligentna. Chciałabym prowadzić z tobą osobiste zajęcia.
Dziewczyna zmieszała się. Nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Jakby było jej za dużo zmartwień.

- J-ja jestem zaskoczona -rzekła w końcu z trudem.

- Rozszerzyłabym dla ciebie program. Nauczyłabyś się wielu rzeczy, których nigdy nie nauczysz się w Hogwarcie -zachęcała ją.

- Chciałabym się jeszcze zastanowić -odparła Gryfonka.

Pożegnała się i wymaszerowała z klasy. Nie wiedziała co ma myśleć. Była oczarowana panią Narcyzą. Może kobieta chciała jej coś zrobić? Mimo wszystko odłożyła te myśli na bok i udała się do Harry'ego. Gdy weszła do skrzydła szpitalnego, nie było tam nikogo oprócz Wybrańca. Pani Pomfrey również nie było. Podeszła do chłopaka.

- Cześć Harry! -przytuliła go i usiadła na sąsiednim łóżku. Potter wyglądał już nieznacznie lepiej.

- Hej -rzucił, po czym uśmiechnął się delikatnie. - Jak tam lekcje z panią Narcyzą?

Dziewczyna opowiedziała mu o Malfoy'ach, jej nowym dormitorium oraz o propozycji Narcyzy sprzed kilku minut.

- I jak? Zgodziłaś się? -zapytał gorączkowo.
- Stwierdziłam, że się jeszcze zastanowię -odparła.

- Ale przecież to doskonały pomysł. Zgódź się- nalegał Harry. Dziewczyna bardzo się zaskoczyła jego nagłym entuzjazmem.

- Robić dla ciebie notatki? -zmieniła temat. Potter przewrócił z niewiadomych powodów oczami.

- Nie sądzę, że będzie taka potrzeba -odpowiedział przecząco, ku zdziwieniu Gryfonki. Porozmawiali chwilę, a gdy przyszła pani Pomfrey, wyprosiła pannę Granger.

/*/*/*

Po skończonych zajęciach, Draco udał się do Pokoju Wspólnego Prefektów. Oburzony porannym zachowaniem matki, rzucił się na kanapę. Miał ogromną ochotę napić się czegoś i zapomnieć o rodzicach. Postanowił jednak zachować trzeźwy umysł. Nagle usłyszał, że ktoś wchodzi do pokoju. Obrócił głowę, aby sprawdzić kto przyszedł. Kiedy jego oczy napotkały Hermionę, wstał szybko i podbiegł do niej. Tym razem nie ukrywał wściekłości.

- Co chciała od ciebie moja matka?! -wycedził. Stał około metra od dziewczyny. Gryfonka przestraszyła się. Jego oczy kipiały złością. Została jednak przy zdrowych zmysłach.

- Co cię to obchodzi Malfoy?! -wrzasnęła. Ślizgon zdenerwował się jeszcze bardziej. Podszedł do niej bliżej. Był na tyle blisko, że dziewczyna oparła się o ścianę. Gryfonka przyśpieszyła oddech. Przygryzła również wargi. A co jeśli jej coś zrobi? Może lepiej mu powiedzieć? Przecież nic się nie stanie. Ręce położył na ścianie, tak że pomiędzy nimi znajdowała się głowa dziewczyny.
- Granger! Nie denerwuj mnie! -parsknął. Był gotowy na wszystko, aby dowiedzieć się tego.

- Chce ze mną prowadzić prywatne lekcje -odparła dziewczyna ściszonym głosem. Draco oderwał ręce od ściany.

- Kłamiesz! -warknął. -Masz powiedzieć mi prawdę!

Dziewczyna w ułamku sekundy zerwała się do biegu. On od razu za nią ruszył. Hermiona była jednak szybsza. Wpadła do swojego pokoju i zamknęła drzwi. Usiadła na łóżku i schowała twarz w jedną z poduszek. Przez kilka minut słyszała jego pięści na drzwiach. Z czasem hałas umilkł.


----------------------------------
Hej! Pierwszy raz coś co napisałam mi się podoba xd To już jakiś sukces.
Zachęcam do komentowania.
Pozdrawiam ^^ 

czwartek, 31 grudnia 2015

List do H.

Najdroższa Hermiono!
Chciałbym Cię przeprosić. Sumienie nie pozwoliło mi dłużej zwlekać. Zapomnij proszę o wszystkich przykrych wspomnieniach związanych ze mną. Byłem egocentrycznym smarkaczem nie tolerującym innych. Zapomnij o tych okropnych przezwiskach. Przeproś również Harry'ego i Rona. Im również uprzykrzyłem życie. Może mi wybaczą. Nie chcę umierać z  faktem, że płakałaś po nocach przeze mnie. Mam nadzieję, że dobrze układa Ci się z Weasley’em. Ja niestety jestem sam. Gdy Astoria dowiedziała się o mojej śmiertelnej chorobie opuściła mnie. Życzę Ci wszystkiego najlepszego.
Draco Malfoy

Dziewczyna zapłakała gorzko. Schowała te słowa głęboko w sercu i spędziła z Malfoy’em jego ostatnie dni życia.

podgląd gifa

/*/*/*
Hejka!
Jest to mój pierwszy drabble. Nie wiedziałam, że jest to takie trudne do napisania.
To jeden wyraz za dużo, to jeden za mało ;c
Z racji, że dzisiaj mamy Sylwestra chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i realizacji celów w 2016 roku ^^
Pozdrawiam ♥
Druella 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział 1


animowany gif


Hermiona i Ginny były już na King's Cross. Pierwsza z nich miała letnią sukienkę w kwiaty za kolano i białe balerinki. Włosy upięła w wysoki kok. Druga zaś miała szary t-shirt i czarne szorty. Jej czerwone trampki były już nieco zniszczone. Oczekiwały na pociąg do Hogwartu. Weasley'ówna wspominała jeszcze wakacje. Teraz już całkowicie zapomniała o Harry'm i ich skomplikowanym związku. Miona obserwowała powoli tworzący się tłum na peronie. Rozpoznała tam wiele przyjaznych jej twarzy. Romilda Vane dyskutowała zawzięcie z Katie Bell. Cho Chang stała z Padmą Patil, która zawzięcie szukała czegoś w niebieskiej torebce. Uwadze Gryfonki nie umknęła również Parkinson, która miała wyjątkowo bardzo wytapetowaną twarz. Granger pomyślała, że gdyby zmyła makijaż zrzuciłaby pewnie z pięć kilogramów. Dziewczyna mimowolnie uśmiechnęła się do siebie. Humor jej się pogorszył, gdy zobaczyła Rona z jakąś dziewczyną. Po chwili rozpoznała, że była to Lavender Brown. 
- Mogłam się domyśleć- pomyślała po czym odwróciła wzrok od przytulającej się pary. Ku swojemu zdziwieniu nie była zazdrosna. Jakiekolwiek uczucia do Gryfona ulotniły się w wakacje. Jego zachowanie było karygodne. Nie zdziwiłaby się wcale, gdyby miał jeszcze jakąś partnerkę, albo wyrwałby jakąś Ślizgonkę. 

- Jestem onieśmielony twoim głupim wyrazem twarzy- mruknął Malfoy. Jego platynowe włosy były doskonale ułożone. Miał na sobie jeansy i czarną koszulę. Wydoroślał przez wakacje. Obok niego stał Zabini. Zielony t-shirt dodawał mu charakteru. Założył ręce na torsie i pokazał swoje białe zęby.

- Malfoy! Jak śmiesz?!- brązowowłosa zdenerwowała się. Coś zaczęło się w niej gotować. Jej małe dłonie niebezpiecznie się zacisnęły.

- Przestań mówić, bo mi cukier spada we krwi -powiedział nonszalancko. Był zadowolony z siebie. Przez całą drogę na King's Cross wymyślał teksty, żeby pocisnąć małej szlamie.

- Idźcie obydwaj na łąkę doić komary! -warknęła Ginny. Zawsze spławiała tak rodzeństwo, które jej przeszkadzało. Chociaż raz przydało jej się to poza domem. Chciała szybko odprawić nachalnych Ślizgonów. Nie mogła przecież dłużej czekać na jakąkolwiek reakcję Hermiony. 
W tej samej chwili w ich stronę zaczęła iść Pansy Parkinson. Stukot jej czerwonych obcasów było słychać na całej stacji. Kiczu dodawała jej obcisła, złota sukienka, która ledwo zasłaniała jej pośladki. Włosy miała pofalowane. Gdy była około pięciu metrów od grupki, Blaise popatrzył na Dracona porozumiewawczo. W jednej chwili zmyli się z zasięgu wzroku. Zniesmaczona mopsica warknęła do rozbawionych Gryfonek:

- Wy głupie idiotki! Co wy zrobiłyście? Dracuś nie przywitał się ze mną! 

Po chwili Ślizgonka odwróciła się na pięcie i odeszła pozostawiając za sobą zapach jej piekielnie drogich perfum.

- Tapeciara jedna...- rzuciła Ginny, po czym obydwie wsiadły do ekspresu, który ruszał za dwie minuty. Zajęły jeden z wolnych przedziałów. Nie chciały znosić towarzystwa Pottera lub Weasley'a. Stwierdziły, że jeszcze w Hogwarcie się na nich napatrzą. Gdy pociąg ruszył rudowłosa zaczęła rozmowę:

- Co jak co, ale muszę przyznać, że Zabini wyładniał -Hermiona już się zdenerwowała. Teraz zapewne przyjaciółka zacznie obgadywać każdego chłopaka, którego spotkały. Weasley wyczuła, że dziewczyna nie ma ochoty na plotki o chłopakach. Więc postanowiła iść do toalety, aby nieco się odświeżyć.

- Za chwilę wrócę -zakomunikowała i wyszła. Gdy tylko Hermiona straciła ją z zasięgu wzroku, odetchnęła z ulgą. Zawsze marzyła o księciu z bajki. Niestety Ginny chciałaby mieć tysiąc chłopaków na raz. Przypomniała jej się sytuacja, kiedy spacerowały po Londynie:


Byłyśmy akurat w parku. Ptaki pięknie śpiewały, a świeże powietrze umilało dzień. Słońce świeciło. Była dwunasta i wiele osób tam krążyło. W pewnym momencie w oddali zauważyłyśmy biegnącego nastolatka.
- Patrz jaki on przystojny! Zatrzymajmy go bo muszę się z nim umówić! -pisnęła Ginny. Skarciłam ją tylko wzrokiem. Gdy straciłyśmy go z oczu, na ławce ujrzałyśmy przytulającą się parę.
- Jak on może być z taką lafiryndą?! -szepnęła mi do ucha. 
- Ginerwo Molly Weasley! Opanuj swoje buzujące hormony -ostrzegłam ją. Później widziałyśmy jakiegoś studenta z torbami, młodą rodzinę, chłopaka na rolkach i wiele osób płci przeciwnej. Każdy podobał się Wiewiórce. 


Nagle coś ją wyciągnęło z zamyśleń. Ujrzała Ronalda. Wszedł dziarskim krokiem.

- Cześć Hermionko!-przywitał się i chciał złożyć całusa na policzku dziewczyny. Ta jednak prędko się odwróciła i uniknęła pocałunku.

- No co ty Miona...- zasmucił się. Usiadł obok Gryfonki. Dziewczyna miała nietęgą minę.

- Myślisz, że nie wiem o Lavender? -zapytała Granger. Od wakacji traktowała go tylko jako przyjaciela, a nawet brata którego nigdy nie miała.

- Yyyy.... Jaka Lavender? Nie znam żadnej Lavender!- Weasley udawał głupiego. Był bardzo naiwny. Hermiona od dawna mu się podobała. Chciał założyć z nią rodzinę. Jednak gdy pół roku temu dostrzegł Lavender Brown coś się zmieniło. Korespondowali przez cały lipiec i sierpień. Zadurzył się w niej. Postanowił jednak, że wszystko zatuszuje przed Gryfonką. Brown była według niego cudowna, ale chciał żeby jego potomkowie odziedziczyli inteligencję po Granger. Potrzebował jeszcze czasu na przemyślenie sytuacji. Postanowił, że będzie utrzymywał ten sam kontakt z obiema. Teraz niestety jego plan diabli wzięli...

- Ron! Nie rób ze mnie głupiej! Całe wakacje pisałeś z nią. Kilka minut temu przytulaliście się. Z resztą Ronaldzie, jesteś dla mnie bratem, przyjacielem, ale nie partnerem do wspólnego życia- powiedziała dziewczyna jak najdelikatniej potrafiła. 
Wściekły rudzielec wyparował z przedziału o prędkości światła. Hermiona nie wiedziała jak uspokoić skołatane nerwy. Najpierw ten dupek Malfoy przypomniał o swoim istnieniu. Sama nie potrafiła określić jak była szczęśliwa, gdy w wakacje nie musiała oglądać jego arystokratycznego tyłka. Teraz Ron chciał się prowadzić z dwiema dziewczynami naraz. Jedynie humor poprawiła jej Parkinson i jej piskliwy, zazdrosny głosik. Chwyciła za ,,Makbeta'' Szekspira i zatopiła się w lekturze.

/*/*/*

Rudowłosa czarodziejka z domu Godryka wyszła z toalety. Zauważyła swojego brata, który wyglądał jakby go piorun strzelił. Kiedy ją minął, odwróciła się na pięcie, chcąc sprawdzić gdzie idzie. Gdy zniknął jej z oczu, odwróciła się aby iść dalej do Hermiony. Lecz przed swoimi oczyma ujrzała Ernie'go Macmillan'a. 

- Eeeee.... Cześć! -burknęła zaskoczona Wiewiórka. Przypomniała sobie trzecią klasę. Zakochała się w nim. Doskonale to pamiętała. Płakała po nocach z bezsilności. Wstydziła się go. Gdy poczuła coś do Harry'ego zapomniała o całej sytuacji. Teraz jednak, gdy była ,,wolna'' zauważyła, że obiekt jej dawnych westchnień bardzo wydoroślał. Stał się wysoki i umięśniony. Zapewne musiał dużo ćwiczyć. Jego blond włosy były rozczochrane na wszystkie strony, co dodawało mu uroku. Ginny musiała przyznać, że był bardzo przystojny.

- Hej! Jak ci minęły wakacje? -zapytał chłopak. Dopiero to pytanie przywróciło ją na ziemię.

- Spoko. Yyyyy.... A jak twoje?

- Wyśmienicie! Byłem na Malcie. Naprawdę cudowne miejsce! -pochwalił się Puchon. Weasley'ówna nie wiedziała jak dalej ciągnąć tą rozmowę. Pożegnała się prędko i pobiegła do Hermiony. Ernie wzruszył ramionami i również odszedł.

/*/*/*

Draco siedział ze swoim najlepszym kumplem. Kolegowali się od pieluchy. Ich matki były najlepszymi przyjaciółkami, co przeniosło się na nich. Malfoy spędził całe wakacje u przyjaciela. To były najwspanialsze wakacje w ich życiu. Imprezy, alkohol, ogromny basen. Wiedzieli, że będzie co wspominać i opowiadać wnukom o tym epickim czasie. Siedzieli na przeciwko siebie zawzięcie dyskutując.

- Nie mogę się już doczekać! Będę mógł tak denerwować Granger -rzekł zadowolony Malfoy. Został Prefektem Naczelnym.

- Oj tam! Myślisz tylko o niej. Mam się martwić Smoku? -zapytał rozbawiony tą całą rozmową Blaise. Draco się zdenerwował. Warknął tylko coś pod nosem i prędko zmienił temat:

- W sobotę zapraszam do siebie na ognistą.

- No Malfoy! To ja rozumiem- uśmiechnął się Diabeł. W tej samej chwili przyszła Parkinson. Ślizgoni przewrócili oczami.

- Dracooooo!!!!!!!!- pisnęła Ślizgonka i rzuciła się na szyję Smoka. Zabini zaśmiał się serdecznie.

/*/*/*


Gdy Ginewra weszła do przedziału, ujrzała Mionę, która słodko spała. Na kolanach trzymała książkę. Wiewiórka zabrała ją i schowała do torebki przyjaciółki. Usiadła naprzeciwko brązowowłosej. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Zaczęła patrzeć się na krajobraz za oknem. Nie zorientowała się nawet gdy sama zasnęła.

/*/*/*

Potter intensywnie myślał. Nie zwracał uwagi na jego rudego przyjaciela nawijającego o bezsensownych sprawach. Za dużo myśli kłębiło się w jego głowie. Zastanawiał się jak może kontynuować misję podczas pobytu w Hogwarcie. Żeby chociaż był Prefektem Naczelnym, to mógłby codziennie wybierać się do Hogsmeade. Na zajęciach nie mógł nic zrobić. Miał dziwne przeczucie, że w tym roku Snape będzie wyjątkowo ,,upierdliwy''. Wybraniec wiedział również kto będzie nowym nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią i dyrektorem. Będzie mógł nieco sobie odpuścić. W końcu jego przyjaciółka była najważniejsza.

/*/*/*

Rześkie i przyjemne powietrze powitało młodych czarodziejów. Z dala było widać idącego po pierwszorocznych Hagrida. Ptaki jeszcze słodko śpiewały. Dwie Gryfonki wyrwane ze snu prze Harry'ego, wyszły ze ekspresu. Ginny była jeszcze półprzytomna i bardzo głodna. Hermiona była w dużo lepszym stanie. Jej podekscytowanie było tak wielkie jak pierwszy raz wysiadała z pociągu. To samo uczucie, ten sam szczery uśmiech. Jej euforię przerwał widok Harry'ego.

- BOŻE! Harry jesteś strasznie blady! -zaniepokoiła się dziewczyna. Ginny tylko prychnęła na jego widok. Wiedziała, że coś kombinował.

- Hermiono, jest naprawdę ok -odparł Gryfon. Matczyny instynkt dziewczyny nie pozwolił na takie wytłumaczenie.

- Zaraz po kolacji masz udać się do pani Pomfrey. Rozumiesz? Wiedz, że tego dopilnuję- rzekła a chłopak skinął głową. Za chwilę podszedł do niego Ron i razem poszli w stronę zamku. Hermiona odprowadziła ich wzrokiem. Wyruszyły w drogę.

/*/*/*

Lubił rządzić. I to bardzo. Musiał mieć wszystko podporządkowane sobie. Gdy był mały pragnął władzy. Jedyną rzeczą, w której jego dominacja nie musiała królować to małżeństwo. Rozpieszczał swoją ukochaną nawet po wielu latach. Mogła decydować o wielu sprawach. W czystokrwistych rodzinach równość to coś unikatowego. Kochał swoją żonę tak bardzo, że gdy ona zaakceptowała mugolaków i mugoli on również tak postąpił. Żyło im się naprawdę dobrze. Gdy Minerwa zaproponowała mu to stanowisko chciał zapłacić kobiecie miliard galeonów. Bycie dyrektorem Hogwartu to dobra fucha. Przy okazji udało mu się załatwić posadę dla żony. Mógł mieć teraz wszystko pod kontrolą. Jak kiedyś szczerze nienawidził McGonagall, to teraz serdecznie ją polubił. Myślał, że stara babcia ma nie równo pod sufitem, ale pozory przecież mylą.

/*/*/*

Dwie Gryfonki weszły do Wielkiej Sali. Wyglądała jak co roku wspaniale. Nie rozglądając się zbytnio, zajęły miejsca przy stole domu Godryka. Sala z sekundy na sekundę robiła się coraz pełniejsza. Hermiona zauważyła, że większa część pierwszorocznych to dziewczyny. Uśmiechnęła się do grupki dzieci.

/*/*/*

- Patrz, szlama ogarnęła włosy- odparła Millicenta Bulstrode do siedzącej obok Pansy Parkinson, która poprawiała makijaż.

- Takiemu wrodzonemu nieszczęściu nic nie pomoże- Ślizgonka oderwała szminkę od ust i popatrzyła na młodego Malfoy'a.-On jest taki cudoooowny!

Bulstrode przekręciła oczami z dezaprobatą.

/*/*/*

W pewnym momencie,gdy wszyscy uczniowie (oprócz Rona i Harry'ego, których nieobecności nikt nie zauważył) byli w Wielkiej Sali, wszedł tam dziarskim krokiem Lucjusz Malfoy. Cała sala patrzyła na niego. Tuż za nim podążała Narcyza, ubrana w długą, czarną suknię. Sam Draco był bardzo zdziwiony. Szczęka mu opadła.

- Smoku, nie mów że nie wiesz o co chodzi- szepnął Zabini, na co Malfoy pokręcił przecząco głową.

Lucjusz usiadł na fotelu dyrektora a jego żona zasiadła tuż przy McGonagall. Hermiona Granger zakrztusiła się powietrzem. Teraz była pewna, że ten chory psychicznie arystokrata odbierze jej odznakę Prefekta Naczelnego. Miliony myśli krążyły również po głowie pewnego blondyna przy stole Slytherin'u. Miał ochotę się zabić za te wakacje u Blaise'a. Na pewno wybiłby ojcu takie pomysły w głowie. Jego rozważania przerwał głos nowego dyrektora:

- Witajcie kochani! Najserdeczniej chciałbym powitać pierwszorocznych, którzy właśnie rozpoczynają swoją przygodę w Hogwarcie. Nazywam się Lucjusz Malfoy. Wasza profesorka od transmutacji poprosiła mnie o objęcie tego stanowiska. Zgodziłem się i mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracować.

Na słowa ,,dobrze współpracować'' Hermiona zaczęła się po raz kolejny krztusić. A co jeśli zaraz wyrzuci wszystkich uczniów z mugolskich rodzin? Ginny również była bardzo zaskoczona i zarazem zła.

- Jak za czasów Albusa Dumbledora wstęp do Zakazanego Lasu jest wzbroniony. Prefekci Naczelni mogą codziennie opuszczać szkołę i udawać się do Hogsmeade. - tłumaczył przez chwilę- Starsi uczniowie pewnie zauważyli, że zaszła mała zmiana w gronie pedagogicznym.

Na te słowa Narcyza Malfoy powstała. Była piękną kobietą. Zgrabna i zadbana. Z jej twarzy nie schodził uśmiech.

- Moja małżonka została nową nauczycielką Obrony Przed Czarną Magią - kobieta ukłoniła się delikatnie i usiadła z powrotem na swoje miejsce. -I jeszcze jedna kwestia. Od dnia dzisiejszego obowiązuje zakaz nazywania uczniów z mugolskich rodzin od szlam i tym podobnych. Prefekci Naczelni mają odejmować wtedy punkty dla domu.

Tym razem nie tylko Granger się zakrztusiła. Stół Slytherin'u zaczął buczeć. Na sali zapanował jeden wielki chaos i harmider. Malfoy uciszył salę i zaprosił do jedzenia. Nie wszyscy jednak mieli ochotę na jedzenie. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Ginerwie także przeszedł apetyt, pomimo że była bardzo głodna po słodkiej drzemce.

/*/*/*

Parkinson była bardzo szczęśliwa.

- Achhh! Moi teściowie mają takie stanowiska! Ohhhh- popijała sok z dyni. Dafne Greengrass sałatka owocowa, którą przed chwilą zjadła, podeszła jej do gardła. Młody Malfoy był obiektem westchnień nie tylko Pansy. Dafne również była nim zauroczona.

- Draco, nie kłam, że nie wiedziałeś -mówili Ślizgoni do Smoka. Wszyscy byli ciekawi. Chłopak nie umiał im skutecznie wytłumaczyć, że spędził wakacje u Diabła.

- Chłopaki! Byłem na....- przerwał. Kiwnął głową na wejście do Wielkiej Sali. Właśnie weszli tam Harry Potter i Ron Weasley.

- Takie spóźnienie jest niewybaczalne -mruknął jakiś Ślizgon. W tej samej chwili Wybraniec osunął się na ziemię... 


--------------------
Hej! Jeśli spodobał ci się ten rozdział zostaw komentarz. To bardzo motywuje. Jeśli widzisz błędy - pisz! 
Będzie mi miło gdy zostawisz link do swojego bloga. 

Jak minęły wam święta? Ja za dużo zajadłam, zresztą jak co roku xD Macie plany na Sylwestra? Ja jeszce wybieram pomiędzy Polsatem a TVP 2 :P 

Prolog

Wakacje minęły tak szybko. Spędziłam je w mojej ukochanej Norze. Odetchnęłam i zwolniłam tempo. Te dziesięć tygodni tutaj było dziwne. Pierwszy tydzień był bardzo przyjemny. Wszystko układało się znakomicie. Spotkałam się z Bill'em i Fleur. Pomimo, że nie przepadam za nimi, cieszyłam się na ich widok. Molly miała wyśmienity humor. Uszyła mi cudowny, zielony sweterek. Jest naprawdę piękny. Artur dostał urlop i majsterkował przy nowym aucie. Chyba nawet odkrył swoje nowe zamiłowanie. Było doskonale - do czasu. Harry zaczął się bardzo dziwnie zachowywać. Wstawał bardzo wcześnie rano i wychodził bez słowa. Wracał gdy praktycznie wszyscy już stali. Raz nawet ja i Ginny postanowiłyśmy go śledzić. Rzuciłyśmy na siebie zaklęcie kameleona. Harry po około trzech kilometrach wędrówki spotykał się z dwoma osobami pod małą chatką. Dziewczyną była niebieskooką blondynką o smukłej figurze, której mogłaby jej pozazdrościć wstrętna Ślizgonka Parkinson. Na oko miała szesnaście lat. Drugą tajemniczą osobą był chłopak. Był bardzo wysoki, szczupły i przystojny. W jego zielonych oczach widziałam radość. Dziewczyna zachęciła chłopaków do wejścia do środka. Gdy podeszłam bliżej w celu podsłuchania, zawiodłam się. Na chatkę zostały naniesione zaklęcia wyciszające. Wróciłyśmy do domu. Tego samego dnia wieczorem, spotkała ją nieprzyjemna niespodzianka. Harry wrócił akurat na kolację. Bez słowa usiadł przy stole i rzucił bez emocji ,,Ginny nie ma sensu abyśmy kontynuowali nasz związek''. Chwycił kanapkę z serem i poszedł do swojego pokoju. Ginewra wybuchła płaczem i pobiegła do siebie. Natychmiast pobiegłam za nią. Wypłakała na moim ramieniu całą noc. Długo nie mogła dojść do siebie. Chodziłyśmy na długie, wieczorne spacery. W końcu wzięła się w garść. Zauważyłam również, że Ron mnie ignoruje. Często sowa przynosiła mu listy. Najprawdopodobniej miłosne. Postanowiłam patrzeć ma to przez palce. Wraz z przyjściem sierpnia, atmosfera jeszcze bardziej się zagęściła. Molly była zajęta planowaniem zakupów na Pokątnej. Artur poświęcał cały czas na swojej pracy w Ministerstwie. Udało mu się nawet zdobyć awans. Fred i George opracowywali nowe produkty do sklepu. Ron chodził napuszony jak paw, sama nie wiem dlaczego. Harry miał drobny wypadek - skręcił kostkę. Unieruchomiło go to na kilka dni. Ja zaś poświęcałam cały czas Ginny. Plotkowałyśmy po nocach, dyskutowałyśmy o tym czy w tym roku szkolnym znajdziemy sympatię, chodziłyśmy na spacerze, eksperymentowałyśmy w kuchni oraz robiłyśmy zakupy w Londynie. Jestem ciekawa jak potoczy się ten rok, gdy Voldemorta już nie ma. Otrzymałam wiadomość, że zostałam Prefekt Naczelną. Będę miała swoje własne dormitorium. Nie mogę się już doczekać. 



Aveline Gross