wtorek, 5 stycznia 2016

Rozdział 2


podgląd gifa


Hermiona i Ron niecierpliwie czekali pod skrzydłem szpitalnym. Atmosfera między nimi była bardzo gęsta. Weasley był na nią bardzo obrażony. Nie widział przede wszystkim swojej winy. Granger z kolei nie myślała o nim. Martwiła się teraz jedynie o Harry'ego. Miała dziwne przeczucie, że jego nagłe zasłabnięcie jest związane z wakacjami. Przecież znikał na całe dnie. Mijały minuty. Gryfoni  nie wiedzieli co mają ze sobą zrobić. Nie dostawali żadnych znaków od pani Pomfrey. Nagle zza ściany pojawiła się Luna.

- Coś poważnego stało się Harry'emu? -zapytała Krukona. Ku zadowoleniu Hermiony ona również została Prefekt Naczelną. Pomimo odmienności dziewczyny Gryfonka darzyła ją sympatią. Może i ubierała się dziwacznie, nazywano ją Pomyluna, ale była bardzo miłą i życzliwą osóbką.

- Nic nie wiemy -odparła Hermiona. Ron nagle przewrócił oczyma. Nienawidził Luny jak nikt inny w Hogwarcie.

- Ach. Hermiono, profesor McGonagall prosiła Prefektów Naczelnych na spotkanie w jej gabinecie za pięć minut- rzekła dziewczyna i odeszła.

- Ron, daj mi znać jeśli coś będzie wiadomo- rzuciła do Gryfona i pobiegła za blondynką.

/*/*/*

- Mały Potter się przewrócił -śmiała się Parkinson. Właśnie skończyła jeść. Razem z Astorią Greengras wyruszyły w stronę Pokoju Wspólnego Ślizgonów.

- Widziałaś jak ta szlama Granger popędziła do niego? -zapytała Greengrass.

Dziewczyna zawsze podkochiwała się w Wybrańcu. Jako jedyna Ślizgonka nie kochała się w młodym Malfoy'u. Jeżeli chodziło o Chłopca-Który-Przeżył, czuła do niego nie tylko głupie zauroczenie. Była w nim szczerze zakochana. Nie mogła się jednak do tego przyznać. Bardzo martwiła się teraz o Pottera, lecz nie mogła się jakkolwiek zdradzić. Gdy Hermiona podbiegła do niego, coś ukuło ją w ślizgońskie serce. Była to zazdrość.

- Nowa para w Hogwarcie się szykuje. Tylko ciekawe co z rudym łasicem -zaśmiała się Pansy. Skręciły do Pokoju Wspólnego i poszły do swojego dormitorium, aby się rozpakować.

/*/*/*

Gdy Lovegood i Granger były już pod gabinetem McGonagall, stali już tam Draco Malfoy i Ernie Macmillan. Dziewczyny podeszły bliżej. Hermiona oparła się o ścianę. Wiedziała, że zaraz Ślizgon zacznie się z nią kłócić, ale starała się odpędzić od siebie ten fakt. Mijały minuty, a Malfoy był cicho. Dziewczyna jednak nie wiedziała co teraz działo się w jego głowie. Krążyły tam tysiące myśli. Przecież on, syn Lucjusza powinien wiedzieć o takich rzeczach. Teraz, gdy było już po wojnie, postanowił pobawić się trochę w tej szkole. Nie musiał myśleć tylko o służeniu Czarnemu Panu. Mógł żyć swobodnie. W ciągu kilku minut wszystkie plany poszły na marne. Nieświadomie zaczął kombinować jak zdjąć ojca z tego stanowiska. Był bardzo wściekły, jednak zachował grobową minę. Jego przemyślenia przerwała McGonagall, która jednym gestem zaprosiła całą czwórkę do gabinetu.

- Moi drodzy. Nasze spotkanie nie będzie długie, ponieważ muszę jeszcze odwiedzić pana Pottera- rzekła kobieta, po czym usiadła na wielkim fotelu. Prefekci postąpili tak samo.

- Oprócz tego, o czym wspominał pan Lucjusz, na pewno wiecie, że dostaniecie własne dormitorium. Chciałabym abyście ogłosili wszystkim o imprezie Halloween'owej organizowanej przez panią Narcyzę. Pomożecie jej również w przygotowaniach - powiedziała profesorka.

 Draco udawał, że się przesłyszał. Ledwo jego matka została nauczycielką, a już organizuje imprezę. Jego wściekłość sięgała zenitu. Profesorka opowiedziała pokrótce o zasadach. Następnie wszyscy wyszli z jej gabinetu i udali się za kobietą. Po kilku minutach drogi stanęli przed obrazem, na którym jakiś przystojny młodzieniec siedział na fotelu i czytał książkę. Gdy ujrzał grupkę popatrzył się na nią.

- Słone paluszki -powiedziała Minerwa, a obraz się przesunął- Muszę już iść. Rozgośćcie się.

Prefekci Naczelni weszli do Pokoju Wspólnego. Pierwsze co rzuciło im się w oczy to ogień, który wesoło tańczył w kominku. Nad nim wisiały flagi, w kolorach domów. Pokój był bardzo przytulny. Dominował tutaj brąz. Przy kominku stała duża, czerwona kanapa, a obok stały dwa żółte fotele. Hermiona pragnęła rzucić się na któryś z nich i poczytać jakąś książkę, lecz na razie się wstrzymała. Obok jednej ze ścian stała biblioteczka. Na oknach wisiały kremowe zasłony. Stało tam również biurko. Na ścianach powieszono prawdziwe dzieła sztuki. W większości były to arcydzieła o tematyce pór roku. Całej czwórce salon przypadł do gustu. Następnie każde z nich udało się do własnych sypialni. Granger szła przez chwilę korytarzem. Stanęła przed brązowymi drziwami, na których wisiała plakietka ,,Hermiona Granger''. Gdy otworzyła je, zabrakło jej oddechu. Jej pokój był o kolorze niebieskim - jej ulubionej barwie. Na środku prostokątnego pokoju stało spore łóżko. Pościel była biała, a akcentowały ją granatowe poduszki. Obok okna stało biurko z jasnego drewna. Dopełnieniem było krzesło z białą poduszką. Jej pokój nie mógł nie posiadać biblioteczki. Dziewczyna podeszła do niej i obejrzała wzrokiem woluminy. Jej wzrok napotkał wiele ciekawych lektur. Usiadła na białym fotelu obok regału i nadal oglądała pokój. Miała tam jeszcze komodę, szafę i lampkę nocną. Uroku temu pokojowi dodawały obrazy. Wszystkie z nich nie były ruchome. Przedstawiały zimę, którą Hermiona kochała. Wstała i otworzyła drzwi znajdujące się obok komody. Kryła się tam łazienka. Mieściła w sobie wannę z wbudowanym prysznicem, toaletę oraz rozbudowany blat z dwiema umywalkami. Wisiało tam również wielkie lustro. Wszystko było zachowane w białej kolorystyce. Gryfonka zabrała się za rozpakowywanie walizek. 

/*/*/*

- Panie Weasley, może pan wejść tylko na pięć minut-powiedziała pani Pomfrey, zapraszając Rona do skrzydła szpitalnego. Chłopak ruszył szybkim krokiem. Nie musiał długo szukać przyjaciela. Oprócz niego, nie było tam nikogo. Podbiegł do niego prędko. Usiadł na taborecie obok jego łóżka.

- Harry, wszystko w porządku? - zapytał zmartwiony.

-T-t-t-ak...- odpowiedział z trudem Potter. Ronald zauważył, że mówienie sprawia mu ogromną trudność, więc zaprzestał pytaniom. Chwilę później do skrzydła przyszła McGonagall.

- Co stało się panu Potter'owi? -zapytała. Rudy Gryfon zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie.

- Przemęczenie Minerwo. Za mało spał. Organizm nie wytrzymał tak dużej presji. Musi to zostać przez około tydzień -odparła pani Pomfrey. McGonagall pokręciła nerwowo głową i podeszła do chłopców.

- Ron, musisz już chyba iść. Harry musi wypoczywać- rzekła do chłopaka. Ten z niechęcią wyszedł z pomieszczenia, machając Potter'owi na pożegnanie. Zniesmaczony poszedł do Pokoju Wspólnego Gryffindoru.

/*/*/*
Hermiona rozpakowała się. Rzuciła odpowiednie zaklęcia na swoje dormitorium. Była 22 gdy przypomniała sobie o Harry'm. Chciała koniecznie go odwiedzić . Wybiegła niczym petarda z dormitorium, ku śmiechowi Ernie'go, siedzącego w Pokoju Wspólnym. Kilka metrów dalej wpadła na Rona.

- Harry się obudził- burknął chłopak i minął ją. Dziewczyna zignorowała go i popędziła w stronę skrzydła. Niestety zza korytarz wyłonił się profesor Snape.

- A panna Granger czego tu szuka? -zapytał z odrobiną drwiny w głosie. Hermiona miała ochotę go poszczuć szamponem. Jak mógł jej teraz przeszkodzić?!

- Muszę pilnie udać się do skrzydła szpitalnego...- powiedziała zasapana, na co Severus się roześmiał.

- Nie sądzi pani, że jest już za późno? Radziłbym pouczyć się na obronę przed czarną magią... O ile się nie mylę to pierwsza lekcja jutro... -powiedział, po czym złapał dziewczynę za rękę i odprowadził ją pod dormitorium. Hermiona była bardzo wkurzona. Miała również niewesołą minę.

- I minus pięć punktów dla Gryffindoru za bieganie po korytarzu...- puścił jej ramię i odszedł. Zła burknęła hasło i weszła do dormitorium. Na fotelu przed kominkiem siedział Malfoy, który pił bursztynowy płyn. Dziewczyna przemknęła się cichutko do swojego pokoju. Zrezygnowała z długiej, relaksacyjnej kąpieli. Wzięła błyskawiczny prysznic, umyła zęby, założyła swoją kremową, satynową piżamkę i ułożyła się wygodnie w łóżku. Długo nie mogła zasnąć.


/*/*/*

Pokój państwa Malfoy'ów znacznie przypominał ich dom. Ściany były pokryte zieloną farbą. W centrum stało ogromne łóżko. Szafki i półki uginały się od bibelotów Narcyzy. Na ścianach wisiało wiele arcydzieł. . Meble były wykonane z ciemnego drewna. Zasłony na oknach były ciemnozielone. Obok sypialni znajdowała się łazienka, salon, gabinet Lucjusza oraz gabinet jego żony. Narcyza usiadła na łóżku, opierając się o nagłówek. Chwyciła za książkę. Była niezwykle podekscytowana. Zawsze chciała uczyć w Hogwarcie. Nie mogła się doczekać jutrzejszej lekcji z szóstym rokiem. Chciała poznać tą Granger, którą świat czarodziei tak bardzo chwalił. W tej samej chwili do sypialni wszedł Lucjusz.

- Witaj kochanie!- przywitał się z małżonką i pocałował ją w policzek - Co czytasz?

- Podręcznik do OPCM dla klas szóstych -uśmiechnęła się -Chcę się porządnie przygotować.

- Zawsze perfekcyjna w każdym detalu -odparł i usiadł obok Narcyzy.

- Martwię się, że Severus będzie miał mi to za złe -zwierzyła się kobieta. Ta sprawa bardzo ją gnębiła.

- Narcyzo, proszę nie zadręczaj się. Severus to nasz dobry przyjaciel. Ja jestem dyrektorem i dopóki nim będę, to ty kochanie będziesz miała to stanowisko- rzekł po czym skierował się do łazienki. Kobieta odłożyła książkę i zatopiła się w głębokim śnie. Dwa kwadranse później, Lucjusz leżał już obok niej. Pogłaskał ją delikatnie po policzku i również zasnął.

/*/*/*

Hermiona obudziła się o 4.30 nad ranem. Przekręcała się z boku na bok. Po półgodzinnej męce wstała. Półprzytomna poszła do łazienki. Wzięła kąpiel, z której wczoraj zrezygnowała. Następnie założyła czarne jeansy, szary top i białe trampki. Włosy upięła w kucyk i zrobiła bardzo delikatny makijaż. Bezbarwna, ochronna pomadka, tusz do rzęs i puder to jej ulubiony zestaw. Była 5.30. Granger ułożyła sobie plan na najbliższe dni. Za poleceniem Snape'a, rzuciła okiem na dzisiejszy temat z OPCM. Powtórka z zaklęć niewybaczalnych.

- Prościzna...- mruknęła sama do siebie. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Na odwiedziny Harry'ego było za wcześnie. Do śniadania dwie i pół godziny. W końcu chwyciła za ,,Historię Hogwartu''. Poszła z nią do Pokoju Wspólnego i zasiadła przed kominkiem. Jednym ruchem różdżki sprawiła, że ogień zaczął wesoło tańczyć. Zatopiła się w lekturze.

/*/*/*

On również nie mógł spać. Dręczyły go miliony myśli. Okropnie zawiódł się na swoich rodzicach. Wiedział doskonale, że szanowali go i nie mieli przed nim wielkich tajemnic. Zaufanie, które budowali przez lata, runęło w kilka minut. Postanowił sobie, że po dzisiejszych zajęciach uda się do rodziców. Przecież prędzej czy później muszą przeprowadzić tą trudną rozmowę. Bał się jednak, że nie opanuje wściekłości na nich. Dziękował sobie w duchu, że posiadał umiejętność ukrywania emocji.

/*/*/*

O 7.30 Hermiona udała się do Pokoju Wspólnego Gryfonów. Poczekała tam chwilę na Ginny. Musiała przyznać, że pokój niewiele się zmienił. Ten sam wystrój, ta sama atmosfera. Młoda Weasley'ówna wyszła ze swojego dormitorium. Dziewczyny przywitały się ze sobą i udały się do Wielkiej Sali na śniadanie. Sala była prawie pusta. Tylko kilku Puchonów siedziało już przy stole. Gryfonki zajęły miejsca.
- Po Obronie Przed Czarną Magią mam półgodzinną przerwę. Chyba pójdę do Harry'ego... -myślała głośno Hermiona, smarując tosta dżemem truskawkowym. Nie usłyszała niczego w odpowiedzi. Postanowiła nie drążyć tego tematu. Widocznie Wiewiórka unikała go jak ognia.

- Jestem ciekawa lekcji z Narcyzą -Hermiona zmieniła temat. Udało jej się przykuć uwagę rudowłosej.

- Ja też. Mogę jedynie wywnioskować, że będzie źle. Przecież to była śmierciożerczyni... -rzekła nakładając jajecznicę na talerz. Panna Granger jedynie pokiwała głową. W tej samej chwili państwo Malfoy wkroczyli do Wielkiej Sali. Witali się z każdym uczniem. Nie ominęli także dwóch Gryfonek. Zasiedli przy stole nauczycieli i zaczęli jeść z uśmiechami na twarzy. Kilka minut później przyszedł również Ron. Usiadł możliwie jak najdalej Hermiony i Ginny. Gdy Miona skończyła jeść, nie udała się od razu pod klasę OPCM. Podeszła do Rona i zapytała:

- Ron, co u Harry'ego?

- Jest ok. Musi wypoczywać -powiedział chłopak nie odrywając wzroku od jedzenia. Oburzona jego obojętnością poszła szybkim krokiem w stronę klasy. Gdy wyłoniła się zza korytarza, od razu zauważyli ją Draco i Zabini.

- Patrz, Granger się wlecze -mruknął Diabeł. Smok nawet nie zareagował. Był nadal bardzo wkurzony.
- No stary! Pociśnij jej- nalegał Blaise.

- Nie mam ochoty -burknął i odwrócił wzrok w inną stronę.

Gdy Hermiona stanęła w miarę blisko sali, ale daleko od Ślizgonów. Z minuty na minutę przybywało coraz więcej uczniów. Na końcu pojawiła się uśmiechnięta Narcyza. Zaprosiła gestem uczniów do klasy. Kiedy sama do niej weszła położyła plik książek na biurku i przedstawiła się pokrótce. Granger zajęła ławkę z Neville'm.

- Dzisiaj mała powtórka z zaklęć niewybaczalnych. Jestem pewna, że je znacie. Niech na przykład... -rozejrzała się po klasie- Hermiona je wymieni. Dziewczyna zaskoczyła się. Wymieniła je bezbłędnie, wzdrygając się nieznacznie przy każdym.

- Trzy punkty dla Gryffindoru! -uśmiechnęła się promiennie- Kontynuujmy.

Draco z niechęcią słuchał matki. Na samą myśl o tym, że będzie musiał uczęszczać na te zajęcia robiło mu się niedobrze. Narcyza bardzo ciekawie prowadziła lekcje. Miona również była mile zaskoczona. Zgarnęła już 20 punktów dla swojego domu. Gdy dzwonek oznajmił koniec tej lekcji, Granger zgarnęła książkę i notatki pod pachę i chciała wyjść, lecz przyjemny głos Narcyzy ją zatrzymał.

podgląd gifa
- Hermiono, mogłabyś poświęcić mi minutkę?- zapytała. Dziewczyna nie zaprzeczyła. Całą sytuację widział Draco. Prychnął tylko i wyparował z klasy. Kiedy wszyscy wyszli, a pani Malfoy wyczyściła tablicę, odwróciła się do Gryfonki.

- Hermiono, jesteś bardzo wyjątkową uczennicą. Jesteś bardzo bystra i inteligentna. Chciałabym prowadzić z tobą osobiste zajęcia.
Dziewczyna zmieszała się. Nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Jakby było jej za dużo zmartwień.

- J-ja jestem zaskoczona -rzekła w końcu z trudem.

- Rozszerzyłabym dla ciebie program. Nauczyłabyś się wielu rzeczy, których nigdy nie nauczysz się w Hogwarcie -zachęcała ją.

- Chciałabym się jeszcze zastanowić -odparła Gryfonka.

Pożegnała się i wymaszerowała z klasy. Nie wiedziała co ma myśleć. Była oczarowana panią Narcyzą. Może kobieta chciała jej coś zrobić? Mimo wszystko odłożyła te myśli na bok i udała się do Harry'ego. Gdy weszła do skrzydła szpitalnego, nie było tam nikogo oprócz Wybrańca. Pani Pomfrey również nie było. Podeszła do chłopaka.

- Cześć Harry! -przytuliła go i usiadła na sąsiednim łóżku. Potter wyglądał już nieznacznie lepiej.

- Hej -rzucił, po czym uśmiechnął się delikatnie. - Jak tam lekcje z panią Narcyzą?

Dziewczyna opowiedziała mu o Malfoy'ach, jej nowym dormitorium oraz o propozycji Narcyzy sprzed kilku minut.

- I jak? Zgodziłaś się? -zapytał gorączkowo.
- Stwierdziłam, że się jeszcze zastanowię -odparła.

- Ale przecież to doskonały pomysł. Zgódź się- nalegał Harry. Dziewczyna bardzo się zaskoczyła jego nagłym entuzjazmem.

- Robić dla ciebie notatki? -zmieniła temat. Potter przewrócił z niewiadomych powodów oczami.

- Nie sądzę, że będzie taka potrzeba -odpowiedział przecząco, ku zdziwieniu Gryfonki. Porozmawiali chwilę, a gdy przyszła pani Pomfrey, wyprosiła pannę Granger.

/*/*/*

Po skończonych zajęciach, Draco udał się do Pokoju Wspólnego Prefektów. Oburzony porannym zachowaniem matki, rzucił się na kanapę. Miał ogromną ochotę napić się czegoś i zapomnieć o rodzicach. Postanowił jednak zachować trzeźwy umysł. Nagle usłyszał, że ktoś wchodzi do pokoju. Obrócił głowę, aby sprawdzić kto przyszedł. Kiedy jego oczy napotkały Hermionę, wstał szybko i podbiegł do niej. Tym razem nie ukrywał wściekłości.

- Co chciała od ciebie moja matka?! -wycedził. Stał około metra od dziewczyny. Gryfonka przestraszyła się. Jego oczy kipiały złością. Została jednak przy zdrowych zmysłach.

- Co cię to obchodzi Malfoy?! -wrzasnęła. Ślizgon zdenerwował się jeszcze bardziej. Podszedł do niej bliżej. Był na tyle blisko, że dziewczyna oparła się o ścianę. Gryfonka przyśpieszyła oddech. Przygryzła również wargi. A co jeśli jej coś zrobi? Może lepiej mu powiedzieć? Przecież nic się nie stanie. Ręce położył na ścianie, tak że pomiędzy nimi znajdowała się głowa dziewczyny.
- Granger! Nie denerwuj mnie! -parsknął. Był gotowy na wszystko, aby dowiedzieć się tego.

- Chce ze mną prowadzić prywatne lekcje -odparła dziewczyna ściszonym głosem. Draco oderwał ręce od ściany.

- Kłamiesz! -warknął. -Masz powiedzieć mi prawdę!

Dziewczyna w ułamku sekundy zerwała się do biegu. On od razu za nią ruszył. Hermiona była jednak szybsza. Wpadła do swojego pokoju i zamknęła drzwi. Usiadła na łóżku i schowała twarz w jedną z poduszek. Przez kilka minut słyszała jego pięści na drzwiach. Z czasem hałas umilkł.


----------------------------------
Hej! Pierwszy raz coś co napisałam mi się podoba xd To już jakiś sukces.
Zachęcam do komentowania.
Pozdrawiam ^^ 

19 komentarzy:

  1. Rozdział bardzo mi się podoba ;) szybka akcja i fajne dialogi. Niech Harry zdrowieje ;) Zaskoczyła mnie Narcyza co ona taka milutka dla Hermiony?
    Czekam na next!
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    i zapraszam do mnie na nowy rozdział
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie mie się bardzo podoba *-* Jest świetne, lekkie, a i rozdziały są w miarę długie.
    Podoba mi się fabuła: przypuszam, że Lucjusz nie będzie taki zły. I dobrze, bo jakoś nie mam ochoty na zabijanie bohaterów :D
    Cieszę się, że u Ciebie są opisy (uwierz mi, na niektórych blogach z lupą ich nie znajdziesz) i nie ma błędów ortograficznych. Czasem tylko brakuje Ci przecinków - jednak w niczym to nie przeszkadza, bo te podstawowe są :) Zauważyłam tylko, że czasem nie robisz spacji po myślnikach, więc myślę, że powinnaś to poprawić :)
    Ogólnie opowiadanie bardzo mi się podoba i czekam na ciąg dalszy! :D
    Życzę dużo weny i czasu!
    Pozdrawiam,
    Feltson
    accio-love-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny ❤
    Łatwo, lekko i przyjemnie się czyta, rozdziały nie są ani za krótkie, ani za długie :-))
    Duuużo weny ❤❤
    Pozdzrawiam i zapraszam do mnie: kochasiezanic-dramione.blogspot.com
    *Księżniczka Półkrwi

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadłam tu przez przypadek, ale jestem zachwycona :) zapowiada się ciekawie i jedyne co mi pozostaje to czekać na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no, bardzo tu ciekawie ;) Styl lekki i taki... beztroski bym powiedziała. Ciekawe co będzie dalej ;) Czekam na next!
    [sevfiction]

    OdpowiedzUsuń
  6. UUUUUU! Jestem zaskoczona ^^. Nie spodziewałam się... czegoś takiego. Nigdy nie byłam aż tak bardzo zaintrygowana opowiadaniem. I ci Malfoy'owie w szkole. Zapowiada się ciekawie! Czekam :D!
    Zuza z http://dramione-badzkolomnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta uprzejmość Malfoyów jest podejrzana...Mam nadzieję, że Draco przeprosi za swoje zachowanie xD Podoba mi się pomysł, że wylądowali w Pokoju Wspólnym prefektów ^^ Przez to mają więcej szans, aby się lepiej poznać :3
    ~Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na następny rozdział!:D
    http://fremioneturniejmagow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym rozdziale sytuacja się wyjaśni :)
      Pozdrawiam ^^

      Usuń
  8. Witaj, czyta się Ciebie bardzo przyjemnie. Zamysł opowiadania całkiem fajny :) Jedyne co bym tobie radziła od siebie to rozwiń troszkę opisy emocji zamiast lecieć jak z karabinu z wydarzeniami, tego mi odrobinkę u Ciebie brakuję. Dodam cię na swoim blogu do polecanych i zdecydowanie do obserwowanych. Życzę dużo weny.

    Varii
    http://imaginacja-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Cyzię i bardzo podoba mi się ta u ciebie. Rozdział mega , zresztą jak zwykle :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Juz cie uwielbiam za dodanie Narcyzy ubustwiam ja. Cis mi sie tu zdaje ze Cyzia bedzie chcia hajtnac Draco i Mione.
    http://dramione-pojednejstronie.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  11. Lucjusz jeszcze mnie nie przekonuje,ale Narcyza jak najbardziej :) Coś się kryje za tymi lekcjami,ale jeszcze nie wiem co ;/ No i Draco na koniec...dziwne to,oj dziwne. Mam nadzieję,że wkrótce się ogarnie i zacznie się dziać między nim a Hermioną ^^
    A_in_wonderland_

    https://www.wattpad.com/story/61317468-can-you-feel-my-heart?

    OdpowiedzUsuń

Aveline Gross